O nas

Wystarczy, że wysypię kilka minerałów na stół i już moja wyobraźnia układa nieskończone kompozycje. Podczas wykonywania danej pracy moja  intuicja nakreśla osobę, która stanie się jej właścicielką. Ten kreatywny, samoczynny, twórczy proces napędza się sam. Moje prace same nieśmiało składają się na dany kolczyk czy inną część biżuterii już podczas dobierania minerałów i same się nazywają.

Tworzenie jest procesem niezwykłym, pozwala mi przenieść się do innego wymiaru i zapomnieć o wszystkim.
Bywają dni, kiedy nic do niczego nie pasuje, bywaj takie, kiedy dwa najbardziej nie pasujące minerały czy barwy tworzą boską kompozycję na miarę dzieła sztuki. Zazwyczaj jednak wystarczy ze porozrzucam kilka kamyków i już ręce nie mogą nadążyć za wyobraźnią, nie wspominając o momentach kiedy tworzę kolejno jeden po drugim kolczyku, gdzie w trakcie robienia pierwszego jestem juz myślami przy drugiej, trzeciej i czwartej parze.

Od dawna szukałam jakiejś formy ekspresji i czułam w sobie tą wielką energię, którą nie wiedziałam jak i w co przelać, przetworzyć. Krążyłam gdzieś krążyłam, schodziłam na dno samej siebie poszukując i odkrywając nieznane aż pewnego dnia wiedziałam, że to znalazłam. Nieśmiało ale z zaciekawieniem weszłam do właściwej komnaty w zaklętym zamku i usiadłam do stołu pełnego barwnych minerałów, oksydowanego srebra i znalazłam tam więcej kolorów niż mogłam sobie wyobrazić. I od tamtej pory barwy te pokolorowały moje życie.

Ale tutaj historia się nie skończy gdyż jak mawiał Jean Nicolas Arthur Rimbaud: „stały pobyt w jednym miejscu to nieszczęście”… i zupełnie nie chodzi mi tutaj tylko o miejsce w znaczeniu geograficznym.

Zapraszam wszystkich do mojego zaczarowanego świata.